Jak hałasujące łożyska kolumny McPhersona wpływają na komfort jazdy w korkach

0
69
Rate this post

Z tego artykuły dowiesz się:

Jak działa kolumna McPhersona i gdzie w niej jest łożysko

Prosta budowa, wiele funkcji

Kolumna McPhersona to dziś jeden z najczęściej stosowanych typów zawieszenia przedniego w autach osobowych. Z zewnątrz wygląda jak jeden „patyk” z kołem na końcu, ale w środku pracuje kilka ważnych elementów. Najprościej patrzeć na nią jako na połączenie trzech części: amortyzatora, sprężyny i górnego mocowania z łożyskiem.

Amortyzator tłumi ruchy nadwozia – sprawia, że auto po najechaniu na dziurę nie buja się długo jak łódka. Sprężyna przejmuje uderzenie od nierówności i podtrzymuje masę samochodu. Górne mocowanie (potocznie „poduszka amortyzatora”) łączy całą kolumnę z nadwoziem. To w nim ukryte jest łożysko, które pozwala, by cała kolumna mogła się obracać razem z kołem podczas skręcania.

W przedniej osi kolumna McPhersona odpowiada nie tylko za tłumienie drgań, ale też za precyzję prowadzenia. Każdy ruch kierownicą powoduje jednoczesny obrót zwrotnicy (czyli miejsca, gdzie mocowane jest koło) i ruch w górnej części kolumny. Jeśli ten ruch napotyka opór – np. przez uszkodzone lub zapieczone łożysko – pojawia się hałas, szarpnięcia, a w konsekwencji spadek komfortu jazdy, szczególnie odczuwalny przy niskich prędkościach i w korkach.

W przeciwieństwie do niektórych starszych konstrukcji zawieszeń, w McPhersonie większość obciążeń z koła przenosi się na górne mocowanie. To dlatego ten mały z pozoru element – łożysko w poduszce – ma tak duże znaczenie dla codziennej jazdy. Przy każdym skręcie, każdym ruszeniu z miejsca i każdej nierówności, pracuje właśnie ono.

Łożysko kolumny – mały element, duże znaczenie

Łożysko kolumny McPhersona znajduje się w górnej części kolumny, w tzw. poduszce amortyzatora. Po jednej stronie współpracuje z nadwoziem (nadkolem), po drugiej – z prętem amortyzatora i sprężyną. W praktyce to pierścień (kulkowy lub ślizgowy), który umożliwia obrót kolumny podczas skręcania kół. Bez niego sprężyna i amortyzator próbowałyby „skręcać” razem z nadwoziem, co wywoływałoby ogromne naprężenia, opór na kierownicy i głośne odgłosy.

To łożysko ma dwie główne funkcje:

  • Umożliwia płynny obrót kolumny podczas skręcania kierownicą – także wtedy, gdy auto stoi w miejscu w korku.
  • Oddziela ruch skrętny od ruchu pionowego – kolumna jednocześnie resoruje (ruch góra–dół) i skręca, a łożysko sprawia, że te ruchy nie „gryzą się” ze sobą.

Jeśli łożysko jest sprawne, kierownica chodzi lekko i płynnie, a auto cicho pokonuje nierówności. Gdy zaczyna się zużywać, pojawiają się typowe objawy: chrobotanie przy skręcaniu, stuki przy ruszaniu i hamowaniu, trzaski na progach zwalniających. W korkach, przy małej prędkości, te dźwięki są szczególnie słyszalne – nie maskuje ich szum powietrza ani głośny silnik.

Łożysko kolumny McPhersona zużywa się głównie z powodu ciągłego obciążenia i pracy pod dużymi siłami. Obciąża je ciężar samochodu, drgania od drogi i siły powstające podczas skręcania. Dochodzi do tego wilgoć, sól drogowa i brud – wszystko to dostaje się do okolicy górnego mocowania, przyspieszając korozję i wypłukiwanie smaru z łożyska. Zwłaszcza w jeździe miejskiej, gdzie skręcanie na postoju i wolne manewry są standardem, łożysko dostaje wyjątkowo w kość.

Dlaczego łożysko zużywa się szybciej w ruchu miejskim

Ruch miejski to idealne środowisko do przyspieszonego zużycia łożysk kolumny McPhersona. Auto porusza się powoli, często stoi, a jednocześnie kierowca nieustannie manewruje kierownicą – zmienia pas, wpycha się w lukę, wykonuje ciasne skręty na skrzyżowaniach, parkuje równolegle. Wszystko to oznacza setki pełnych obrotów kolumny dziennie, często przy minimalnym toczeniu kół po asfalcie.

Podczas skręcania „na sucho”, czyli gdy koła prawie się nie toczą, łożysko musi przenosić duże siły boczne. Koło mocno „przyciska się” do nawierzchni, a cały ciężar nadwozia spoczywa na kilku milimetrach powierzchni łożyska. Dodatkowo przy każdym najechaniu na próg zwalniający czy dziurę, kolumna pracuje w pionie, co jeszcze bardziej obciąża łożysko. Gdy smar w środku wysycha, kulki lub elementy ślizgowe zaczynają „tarzać się na sucho”, co przyspiesza ścieranie i powstawanie luzów.

Miejskie korki oznaczają też, że auto często rusza i hamuje z niewielką prędkością. Przy każdym takim ruchu przód samochodu delikatnie „przysiada” i unosi się, a kierowca zwykle lekko koryguje tor jazdy. Łożysko cały czas pracuje, nawet jeśli auto w danym momencie stoi – wystarczy korekta kierownicą. To powtarzalne, monotonne obciążenie, które w dłuższej perspektywie ma duży wpływ na jego trwałość.

Skąd bierze się hałas w łożyskach kolumny McPhersona

Typowe mechanizmy zużycia

Hałasujące łożyska kolumny McPhersona to efekt konkretnych zjawisk wewnątrz ich budowy. Na początku zmiany są niewidoczne, ale słychać je bardzo dobrze. Im bardziej zaawansowane zużycie, tym głośniejsze i częstsze stają się odgłosy.

Najczęstsze mechanizmy zużycia to:

  • Korozja i wysychanie smaru – gdy do wnętrza łożyska dostanie się wilgoć, smar zaczyna tracić swoje właściwości, a metalowe elementy pokrywają się rdzą. Kulki przestają toczyć się gładko, pojawia się chrobotanie, skrzypienie, a przy większym obciążeniu – metaliczne stuki.
  • Wytarte bieżnie i luzy robocze – bieżnie, po których toczą się kulki, stopniowo się ścierają. Powstają mikrozagłębienia, krawędzie i „schodki”. Pod obciążeniem kulki przeskakują z jednego miejsca w drugie, co słychać jako charakterystyczne „strzały” przy skręcaniu kierownicą lub przy gwałtownym bujnięciu nadwozia.
  • Pęknięte lub odkształcone gniazdo łożyska – górne mocowanie amortyzatora (poduszka) najczęściej jest częściowo gumowe. Z czasem guma parcieje, pęka, a metalowe części mogą się odkształcać. W efekcie łożysko traci podparcie, zaczyna „chodzić” w swoim gnieździe, a każde ruszenie lub hamowanie powoduje stuk lub trzask.

W początkowej fazie zużycia hałas pojawia się tylko w skrajnych położeniach kierownicy lub po najechaniu na wyraźne nierówności. Później dźwięki towarzyszą już każdemu, nawet delikatnemu skrętowi i przy każdym ruszeniu. W miejskich korkach, gdzie takich sytuacji jest mnóstwo, kierowca czuje się jak w aucie z całkowicie wybitym zawieszeniem, choć często winne są tylko górne łożyska.

Ciekawostka: w wielu autach łożysko kolumny jest zintegrowane z gumową poduszką. Wizualnie widać głównie gumę, ale hałas generuje metalowo-plastikowe łożysko ukryte w środku. To dlatego po demontażu kolumny mechanik często zaleca wymianę kompletu – poduszki z łożyskiem – zamiast samego łożyska.

Wpływ warunków drogowych i stylu jazdy

Stan dróg i sposób prowadzenia auta wprost przekładają się na tempo zużywania łożysk kolumny McPhersona. Na gładkich, równych asfaltach z łagodnymi łukami i niewielką liczbą progów zwalniających łożyska potrafią przejechać naprawdę duże przebiegi. W warunkach typowego polskiego miasta wygląda to inaczej.

Największy wpływ mają:

  • Dziury i nierówne łaty – każde gwałtowne uderzenie w dziurę to szarpnięcie kolumny w dół i w górę. Energia uderzenia przechodzi przez sprężynę i amortyzator aż do górnego mocowania. Łożysko musi utrzymać kolumnę w osi, mimo że nadwozie próbuje „pójść” w innym kierunku.
  • Progi zwalniające – szczególnie te wysokie i źle wyprofilowane. Gwałtowne najazdy zbyt dużą prędkością powodują mocne dobicie zawieszenia. Kolumna uderza w górne mocowanie z dużą siłą, co nie tylko męczy amortyzator, ale i górne łożysko.
  • Wjeżdżanie na krawężniki – jazda po skosie na wysoki krawężnik oznacza dla łożyska skrętny i pionowy wysiłek jednocześnie. Częste podjeżdżanie „pod krawężnik” podczas parkowania znacząco przyspiesza zmęczenie górnego mocowania.

Styl jazdy też ma znaczenie. Kierowca, który często i gwałtownie kręci kierownicą na postoju, dużo parkuje „na raz” bez delikatnego toczenia kół, szybciej doprowadzi łożysko do hałasowania. Z kolei ktoś, kto przy parkowaniu delikatnie przetacza auto i unika pełnego skrętu na suchym asfalcie, wydłuży jego życie. W korkach różnice te są szczególnie widoczne, bo to właśnie w zatłoczonym ruchu miejskim najszybciej ujawniają się odgłosy przeciążonego łożyska.

Na obciążenie łożyska wpływa także masa auta. Samochód regularnie przewożący cztery osoby i pełny bagażnik przy każdym dołku mocniej „dobija” do górnego mocowania. Jeśli zawieszenie jest już lekko zmęczone, dołożenie dużego ładunku może sprawić, że dotąd ledwo słyszalne stuki staną się nagle bardzo wyraźne. W efekcie kierowca ma wrażenie, że „coś się nagle urwało po zabraniu kompletu pasażerów”, choć problem narastał od dłuższego czasu.

Jak brzmią hałasujące łożyska kolumny i czym różnią się od innych stuków

Rodzaje dźwięków związanych z łożyskiem kolumny

Hałasujące łożyska kolumny McPhersona potrafią przybrać kilka różnych „charakterów dźwiękowych”. To, co słyszy kierowca, zależy od stopnia zużycia, konstrukcji auta oraz warunków drogowych. Dobrze jest znać te odgłosy, żeby nie mylić ich z innymi elementami zawieszenia.

Typowe rodzaje dźwięków to:

  • Stuki przy skręcaniu kierownicą na postoju lub przy małej prędkości – zwykle wyczuwalne jako pojedyncze „puknięcia” po przekroczeniu pewnego kąta skrętu. Można je usłyszeć np. podczas manewru parkowania, kiedy powoli kręci się kierownicą od oporu do oporu.
  • „Strzelanie” i przeskakiwanie sprężyny – gdy łożysko zacina się lub ma duże opory, sprężyna nie obraca się płynnie, tylko „nawija się” i nagle przeskakuje. Słychać to jako wyraźny trzask lub kilka szybkich stuków z okolicy jednego z przednich kół. Odgłos często pojawia się dokładnie w momencie ruszania z mocno skręconymi kołami.
  • Skrzypienie lub chrobotanie przy bujaniu nadwozia – w początkowym stadium wysychania smaru, przy powolnych ruchach zawieszenia (np. przy wjeżdżaniu na lekki próg zwalniający lub przy bujaniu auta rękami) można usłyszeć „suchy” dźwięk tarcia. Czasem przypomina to skrzypiące drzwi albo lekkie trzeszczenie metalu o metal.

W ruchu miejskim te dźwięki słuchać szczególnie wyraźnie w sytuacjach takich jak:

  • duszenie się w korku z częstymi lekkimi ruchami kierownicą lewo–prawo,
  • powolne pokonywanie progów zwalniających na osiedlu,
  • wjeżdżanie do ciasnego miejsca parkingowego z kilkoma korektami skrętu.

Co ważne, hałasujące łożysko kolumny McPhersona bardzo rzadko „gra” przy dużych prędkościach. Na autostradzie czy obwodnicy, gdzie kierownica jest prawie w jednej pozycji, a ruch zawieszenia jest szybki i niewielki, odgłosy mogą wręcz zniknąć. Dlatego problem często objawia się jako „auto stuka tylko w mieście, na trasie jest cisza”.

Jak odróżnić łożysko kolumny od innych elementów zawieszenia

Stuki i trzaski w zawieszeniu to nie zawsze łożysko kolumny. W okolicy przednich kół pracuje wiele innych części: sworznie wahacza, końcówki drążków kierowniczych, łączniki i gumy stabilizatora, same amortyzatory, sprężyny. Każda z nich może wydawać odgłosy. Dobra wiadomość jest taka, że typ hałasu i sytuacja, w której występuje, sporo mówią o źródle problemu.

Odgłosy z łożyska kolumny zazwyczaj:

  • pojawiają się głównie przy skręcie kół – na postoju lub przy małej prędkości,
  • nasilają się, gdy wykonuje się powolne manewry – parkowanie, zawracanie, wyjazd z bramy,
  • dobrze słyszalne we wnętrzu, często jakby spod podszybia lub z okolicy górnych narożników deski rozdzielczej,
  • znikają lub wyraźnie słabną przy jeździe na wprost z wyższą prędkością.

Dla porównania: zużyte łączniki stabilizatora i gumy stabilizatora „odzywają się” głównie na poprzecznych nierównościach (kratki ściekowe, kostka brukowa) i przy szybszej jeździe po dziurawej drodze. Sworzeń wahacza czy końcówka drążka częściej daje o sobie znać jako tępe stuki przy hamowaniu, ruszaniu i na większych wybojach – niezależnie od kąta skrętu kół. Sam amortyzator z kolei hałasuje raczej przy szybkim, głębokim ugięciu zawieszenia, np. na „hopkach” lub przy mocnym dobijaniu.

Dobrym, prostym testem jest powolne skręcanie kierownicą na postoju, przy włączonym silniku, i wsłuchiwanie się w okolice górnych mocowań amortyzatorów (pod maską, w pobliżu kielichów). Jeśli przy przechodzeniu przez środek lub przy większym skręcie słychać pojedyncze „kliknięcia” albo krótkie serie stuków, a przy lekkim bujaniu nadwoziem – chrobotanie, podejrzenie pada właśnie na łożyska kolumn. Mechanicy często proszą też o wolne przejazdy przez próg zwalniający z lekkim skrętem kół – wtedy kontrast między zdrowym a zużytym łożyskiem jest bardzo wyraźny.

Nie każde nietypowe brzmienie zawieszenia oznacza od razu wymianę połowy przodu auta. Świadome wsłuchanie się w to, kiedy i jak dokładnie pojawia się dźwięk, ułatwia szybką diagnozę i pozwala zadziałać, zanim hałasujące łożyska kolumn McPhersona na dobre uprzykrzą codzienne stanie w korkach.

Kierowca w lusterku wstecznym podczas jazdy ulicą w mieście
Źródło: Pexels | Autor: Tim Samuel

Dlaczego w korkach hałasujące łożyska są szczególnie dokuczliwe

Specyfika jazdy „zderzak w zderzak”

Stanie w korku to nie tylko strata czasu, ale też prawdziwy poligon dla górnych łożysk kolumn McPhersona. W takim ruchu niemal non stop wykonuje się dokładnie te manewry, które najbardziej obnażają ich zużycie: drobne skręty kierownicą, delikatne podjazdy i hamowania, wjeżdżanie i zjeżdżanie z niewielkich nierówności.

Samochód porusza się skokowo – metr do przodu, stop, kawałek w lewo, znów stop. Zawieszenie buja nadwoziem w niewielkim zakresie, ale za to bardzo często i w niekomfortowym dla łożyska zakresie prędkości ruchu. To właśnie wtedy, przy wolnym i „nerwowym” pracy zawieszenia, najbardziej słychać przeskakiwanie sprężyny przez zacinające się łożysko i pojedyncze „pyknięcia” przy minimalnym ruchu kolumny.

Przykład z codzienności: korek przed rondem w centrum miasta. Kółka skręcone lekko w lewo, samochód co kilka sekund lekko podjeżdża i zatrzymuje się. Każde puszczenie i wciśnięcie hamulca oznacza bujnięcie przodu, a każde lekkie przekręcenie kierownicy – obrót sprężyny w łożysku. Jeśli górne mocowanie jest zmęczone, kierowca słyszy serię drobnych stuków i trzasków, jakby coś luzem obijało się o karoserię.

Hałas w kabinie przy małej prędkości

Przy niskich prędkościach zewnętrzny szum opływu powietrza i hałas od opon praktycznie nie występują. Zawieszenie pracuje więc jak głośnik – wszelkie stuki z rejonu kielichów amortyzatorów są przenoszone bezpośrednio do kabiny. Kierowca, zamiast słyszeć jednostajny szum jazdy, dostaje „koncert” pojedynczych trzasków, które wybija każdy ruch pedału hamulca i kierownicy.

Na dodatek w korku wnętrze auta zwykle jest wyciszone – szyby podniesione, radio często gra ciszej (np. podczas rozmowy telefonicznej przez zestaw głośnomówiący). W takich warunkach nawet relatywnie lekkie hałasy z okolicy słupków A czy podszybia wydają się zdecydowanie głośniejsze, niż byłyby przy dynamicznej jeździe po obwodnicy.

Psychologiczny efekt „ciągłego niepokoju”

Hałasujące łożyska kolumny w korku działają na nerwy z jednego powodu: są bardzo powtarzalne. Co kilka, kilkanaście sekund kierowca słyszy podobny dźwięk, zsynchronizowany z ruchem kierownicy lub lekkim bujnięciem przodu. Pojawia się wrażenie, że coś „zaraz odpadnie”, choć auto nadal jedzie prosto i nie wykazuje dramatycznych objawów.

Ten efekt jest tym silniejszy, im dłużej trwa stanie w korku. Dźwięk, na który na autostradzie nie zważa się w ogóle, w miejskim zatorze po pół godzinie męczy psychicznie. Część kierowców zaczyna odruchowo unikać pełnego skrętu kół, ostrożniej podjeżdża pod krawężniki czy rampy w garażu, bo każdy gwałtowniejszy ruch zawieszenia kończy się głośnym „strzałem” spod maski.

Jeśli w aucie jadą pasażerowie, pojawia się dodatkowy dyskomfort – pytania typu „co tam tak strzela?”, „to na pewno nic groźnego?” tylko wzmacniają wrażenie, że samochód jest zaniedbany lub zaraz ulegnie awarii. W codziennym, miejskim użytkowaniu takie „akustyczne” odczucie ma często większe znaczenie niż samo zużycie techniczne elementu.

Wpływ hałasujących łożysk kolumny na komfort jazdy

Dźwięk jako pierwsze źródło irytacji

Najbardziej oczywisty wpływ hałasujących łożysk na komfort jazdy to dźwięk. Nawet jeśli zawieszenie nadal trzyma geometrię, a auto prowadzi się poprawnie, sam charakter hałasu sprawia, że samochód przestaje być odbierany jako solidny. Miękkie „klapnięcia” czy pojedyncze stuknięcia przy każdym ruszeniu i hamowaniu kojarzą się z rozklekotanym autem – i to niezależnie od tego, czy auto ma 5, czy 15 lat.

Jazda staje się „nerwowa” akustycznie. Zamiast płynnego, miękkiego odgłosu pracy zawieszenia przy pokonywaniu nierówności, słyszalna jest cała seria krótkich, nieprzyjemnych impulsów dźwiękowych. Mózg bardzo szybko zaczyna je „polować” i przy każdym kolejnym stuknięciu kierowca mimowolnie napina mięśnie, jakby spodziewał się następnego szarpnięcia.

Wpływ na odczuwanie komfortu tłumienia nierówności

Co ciekawe, hałasujące łożyska często subiektywnie pogarszają komfort jazdy, nawet jeśli amortyzatory nadal pracują poprawnie. Samo ugięcie zawieszenia może być nadal płynne, ale towarzyszący mu dźwięk sprawia, że każdy próg czy dziura wydaje się „twardsza”. Człowiek łączy odgłos stuknięcia z wrażeniem mocnego dobicia, choć w rzeczywistości kolumna wykonała normalny ruch.

W efekcie kierowca zaczyna oceniać auto jako „twardsze” i mniej wygodne. Dla wielu osób próg akceptacji takiej akustycznej szorstkości jest niższy niż dla samego przenoszenia drgań na nadwozie. Innymi słowy: lekko twardsze zawieszenie bez hałasów zwykle irytuje mniej niż miękkie zawieszenie, które przy każdym bujnięciu „strzela” i skrzypi.

Zmęczenie kierowcy w jeździe miejskiej

Długie stanie w korkach z hałasującymi łożyskami w tle przyspiesza zmęczenie kierowcy. Mowa nie o zmęczeniu fizycznym, ale o przeciążeniu układu nerwowego. Mózg filtruje tysiące bodźców, a powtarzalny, nienaturalny hałas z jednego miejsca kabiny jest dla niego sygnałem alarmowym. Trudniej się skupić na obserwacji sytuacji na drodze, bo część uwagi stale ucieka do „dziwnego” dźwięku spod maski.

Po godzinie takiej jazdy można czuć się bardziej wyczerpanym niż po dłuższej, ale spokojnej trasie pozamiejskiej. Do tego dochodzi irytacja: kolejne stuki przypominają o czekającej naprawie, kosztach i konieczności jechania do warsztatu. U wielu osób komfort psychiczny jest wtedy znacznie niższy niż przy innych, cichych usterkach.

Subtelne zmiany w prowadzeniu auta

W zaawansowanym zużyciu łożysk kolumn komfort jazdy pogarsza się już nie tylko przez hałas. Pojawiają się drobne luzy oraz większe opory w obracaniu kolumną. Kierownica może pracować ciężej przy skręcaniu na postoju, zwłaszcza na suchym asfalcie i przy większym kącie skrętu. Zdarza się, że po wyjściu z zakrętu nie wraca tak chętnie do pozycji centralnej – trzeba jej „pomóc”, co sprawia wrażenie ociężałego, leniwego układu kierowniczego.

W korkach, przy ciągłym manewrowaniu, oznacza to więcej wysiłku fizycznego i gorsze „czucie” przednich kół. Trudniej precyzyjnie ocenić, jak mocno są skręcone, a tym samym manewry w wąskich bramach czy parkingach wymagają większej uwagi. W skrajnych przypadkach, przy mocno zapieczonym łożysku, przód auta może przy skręcie wykonywać minimalne, wyczuwalne szarpnięcia, gdy sprężyna „odpuszcza” naprężenie. To wrażenie szarpanego, mało płynnego skrętu zdecydowanie odbiera przyjemność z jazdy.

Czy hałasujące łożyska kolumn są groźne dla bezpieczeństwa

Hałas a rzeczywiste ryzyko

Głośne odgłosy z okolicy kolumny McPhersona brzmią dramatycznie, ale nie każdy stuk oznacza natychmiastowe zagrożenie. W wielu autach pierwsza faza zużycia górnego łożyska to głównie akustyczny problem – technicznie zawieszenie wciąż utrzymuje koło w prawidłowej pozycji, a geometria nie „ucieka” w sposób dramatyczny.

Kluczowe jest odróżnienie sytuacji, gdy łożysko po prostu hałasuje, od tej, gdy zaczyna mieć wyraźne luzy lub blokuje się przy skręcie. Hałas sam w sobie nie powoduje jeszcze utraty przyczepności, ale jest sygnałem, że element się zużywa i w którymś momencie może przejść w bardziej niebezpieczną fazę.

Możliwe skutki zaawansowanego zużycia

Gdy łożysko kolumny ma już znaczne luzy lub uległo częściowemu rozpadowi (pęknięte bieżnie, wysypane kulki), pojawiają się realne konsekwencje dla bezpieczeństwa i prowadzenia samochodu:

  • Zmiana położenia górnego mocowania – wybite gniazdo łożyska i poduszki może przesunąć punkt mocowania kolumny. W praktyce oznacza to niekontrolowaną zmianę geometrii kół (głównie pochylenia i zbieżności), co pogarsza stabilność przy hamowaniu i pokonywaniu zakrętów.
  • Nieprzewidywalne reakcje przy skręcie – jeśli łożysko zacina się lub przeskakuje, kolumna nie obraca się płynnie. Może to powodować krótkie, nagłe zmiany kierunku jazdy przy skręcie kierownicą, szczególnie na śliskiej nawierzchni, gdy opony są blisko granicy przyczepności.
  • Zwiększone obciążenie innych elementów – luzy w górnym mocowaniu przenoszą się na amortyzator, sprężynę, a nawet kielich nadwozia. W skrajnym przypadku może dojść do rozwar